Białoruś

Published by Duch Tułaczki on ndz., 09/23/2012 - 11:56 in

Tags 

Europa, Białoruś

Dla wielu osób rozważających wyjazd do jednego z krajów ościennych, Białoruś będzie na samym końcu listy. Funkcjonująca tam ostatnia dyktatura na Starym Kontynencie, jest wciąż jedną z najsilniejszych na świecie. Obywatele nie mogą używać swojej narodowej flagi, ani języka, natomiast propaganda rządowa i cenzura jest głęboko zakorzeniona w strukturze Państwa. Dla młodego człowieka, który nie pamięta czasów komuny, będzie to wyprawa rodem ze scenariusza filmów Barei.

Razem ze znajomymi zdecydowaliśmy się na odwiedzenie naszego sąsiada, aby móc wyrobić własne zdanie na temat kraju, o którym można głównie usłyszeć w wieczornym wydaniu
Wiadomości. Termin naszej podróży musieliśmy dopasować do 6 osób. Jedynym dogodnym dla wszystkich terminem, był weekend majowy. Po dotarciu do celu zostaliśmy nieco zaskoczeni panującą aurą, co prawda spodziewaliśmy się niższych temperatur niż w Polsce, jednak widok opadających białych płatków lekko nas zaszokował.

Chcąc dostać się do stolicy kraju - Mińska, nie wydając majątku, należy wybrać podróż do Terespola i następnie przejazd granicznym pociągiem do stacji Brześć, gdzie możemy zaopatrzyć się w bilety do dowolnego miasta w byłym Związku Radzieckim. Oczywiście przed wyjazdem należy zadbać o wizy w paszporcie i białoruskie ruble w portfelu. Jako, że przekroczyliśmy granicę w święto pracy, czekało nas niemałe wyzwanie znalezienia otwartego kantoru, tudzież banku. Dzięki temu mogliśmy w przyśpieszonym tempie zwiedzić centrum Brześcia.

Nasz wyjazd miał charakter edukacyjny i krajoznawczy. Zaplanowaliśmy wizyty w Białoruskim Uniwersytecie Państwowym oraz zwiedzanie zamków w Mirze oraz Nieświeżu. Wynikało to z kontaktów naszego przewodnika - Białorusina, mieszkającego na stałe w Polsce. Dzięki jego interesującym opowieściom mogliśmy poszerzyć nasze horyzonty o nowinki kulturowe i pogłębić wiedzę historyczną o tym kraju, jakże bliskim Polsce.

Przechadzając się po ulicach Mińska, można zauważyć jak wiele nas łączy z Białorusią. Dwór Wańkowiczów, tablica upamiętniająca Moniuszkę oraz pomnik Adama Mickiewicza to tylko niektóre przykłady nawiązujące do wspólnej historii. Mińsk jest miastem położonym na brzegach Świsłoczy, z pieknymi bulwarami i parkami, gdzie atmosfera zachęca do wypoczywania w gronie znajomych. Zabytków architektury nie znajdziemy zbyt wiele, jednak wartym zauważenia jest kościół św. Szymona i Heleny oraz sobór św. Piotra i Pawła. Najstarsza zachowana ulica pochodzi z XIX wieku, a większa część miasta została wybudowana po II WŚ w stylu socrealizmu, który znamy również w Polsce. Dla osób kojarzących Białoruś z zacofaniem i biedą, polecam wycieczkę pod bibliotekę narodową oraz przejechanie się dwoma liniami metra w mieście (trzecia w budowie). Stolica kraju niczym nie odbiega od standardów zachodnio-europejskich.

Jednym z elementów naszego programu była, wspomniana już, wizyta na uniwersytecie. Zaproszenie dostaliśmy na godziny wieczorne, co wydało się nam dosyć dziwnym terminem na wspólne dyskuje. Już po chwili od rozpoczęcia, zrozumieliśmy dlaczego nasze spotkanie ustalono tak późno. Tematy rozmowów bardzo szybko zeszły na dyskusję walki o demokrację i obalenie dyktatury Łukaszenki. Pamiętam jak dziś, że ciarki przeszły mi po plecach, gdy poproszono mnie o radę i komentarz do obecnej sytuacji politycznej na Białorusi. Czułem się jakbym brał udział w tajemnych rozmowach mających na celu obalenie dyktatury. Twarze naszych rozmówców były poważne, z wyrysowanym przygnębieniem wynikającej z obecnej sytuacji. Jednak w oczach można było zauważyć błysk nadziei oraz chęć walki o kraj z własnym językiem oraz flagą. Było to wielkie przeżycie dla obu stron, a nawiązane przyjaźnie trwają do chwili obecnej!

Kolejny dzień przebiegał śladami rodziny Radziwiłłów. Mieliśmy okazję zwiedzić zamki w Mirze oraz Nieświeżu, należące niegdyś do tego magnackiego rodu. Oba zabytki były akurat remontowane, jednak w chwili obecnej są w pełni przygotowane na przyjęcie turystów. Otulinę dziedzictwa stanowią parki, w których możemy odetchnąć od przepychu widocznego w tych nietuzinkowych obiektach. Godnym polecenia jest także zamek w Nieświeżu, który znalazł się na liście zabytków UNESCO. Historia zamku jest bardzo ciekawa, a jego były właściciel Karol Stanisław Radziwiłł był pierwowzorem postaci stolnika Horeszki w Panu Tadeuszu pióra wielkiego wieszcza Adama Mickiewicza (urodzonego w Nowogródku na białoruskiej ziemii). Tak więc poza Litwinami oraz Polakami, także Białorusini wpisują go do panteonu swoich wielkich pisarzy.

Przed wyjazdem z Mińska zdecydowaliśmy się ostatni raz przespacerować po mieście i zobaczyć siedzibę Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Republiki Białorusi, a w skrócie KGB. Wykonując pamiątkowe zdjęcia przed budynkiem, zostaliśmy zauważeni przez osobę ubraną po cywilnemu, która chciała z nami wymienić kilka zdań. Jako, że nie byliśmy w nastroju do rozmów oraz groziło to utratą kart pamięci z aparatów, bardzo szybko oddaliliśmy się od naszego rozmówcy.... na szczęscie nie był zainteresowany szukaniem nas po mieście. Wieczorem na brzegach Świsłoczy wspominaliśmy tą historię naszym nowym białoruskim przyjaciołom, którzy uraczyli nas wspaniałą Krambambulą - a później już tylko tańce i swawole...

Następnego dnia odwiedziliśmy kolejne historyczne miejsce - Grodno. Czuliśmy się jak w Polsce, ale to nie powinno dziwić, bo aż 20% mieszkańców przyznaje się do polskich korzeni. Niestety zauważyliśmy bardzo duży kontrast z Mińskiem. Dziurawe drogi, obdrapane mury budynków, jedynie samo centrum miasta było odremontowane z piękną bazyliką św. Franciszka Ksawerego z jednej strony i czołgiem T34 na wysokim postumencie z drugiej. Miasto kontrastów - jak cała Białoruś. Stojąc nad Niemnem przy murach Starego Zamku, można w pełni zrozumieć, dlaczego król August III zdecydował się tu na budowę letniej rezydencji królów polskich i wielkich książąt litewkich, która poźniej stała się miejscem podpisania traktatu o rozbiorze Polski w 1795 roku, sygnowana podpisem Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Swoisty szok kulturowy przeżyliśmy w drodze powrotnej do Polski. Granicę przekraczaliśmy na trakcie kolejowym między Grodnem, a Sokółką. Zanim dostaliśmy się do pociągu zdziwiliśmy się, że większość podróżnych ma znaczne ilości papierosów oraz alkoholu. Po otworzeniu bram na peron wszyscy zaczęli biec do wagonów. Gdy w końcu dostaliśmy się i my z naszymi plecakami do środka, naszym oczom ukazał się obraz, który zapamiętamy do końca życia. Większość ścian, oparć, przejść, części wentylacji były zdemontowane. W środku trwały zaciekłe walki o najlepsze schowki dla przemycanych towarów. Każdy chciał jak najlepiej ukryć swoje fanty przed strażą graniczną i dochodziło niejednokrotnie do rękoczynów. Siedzieliśmy zastraszeni w naszym wagonie, gdy jeden z przemytników bardzo kulturalnie nas poprosił o zmianę miejsc gdyż właśnie pod naszą ławą chciał ukryć kilka kartonów papierosów. Na samej granicy, odprawa trwała około 2 godzin i pociąg został wpuszczony do Polski. Ponowny demontaż wagonów nastąpił już w rozluźnieniu i z wielkimi uśmiechami malujących się na twarzach Białorusinów, jak i Polaków codziennie ryzykującym, aby utrzymać swoje rodziny.

Białoruś okazała się krajem rządzonym twardą ręką, gdzie telewizja reżimowa od rana do wieczora wpaja każdemu z osobna, że tylko Łukaszenko może sprawić by kraj był światowym liderem. Brak wolnej prasy, demokratycznych wyborów, wszechobecna cenzura sprawia, że ludzie nie poszerzają swoich horyzontów, co nie przeszkadza im w byciu przyjaznym i serdecznym dla gości z Polski. Ich szczerość jest dużo bardziej wymowna niż 10000 odcinków Mody na Sukces, której nie zobaczymy w białoruskiej telewizji. Większość obywateli ma trudności finansowe i żyje bardzo skromnie. Pomimo tych wielu niedogodności gro osób wciąż walczy o demokrację i prawa człowieka. Jest to walka przypominająca starcie Dawida z Goliatem - oby wynik był również podobny!

 

Odnośniki