Kolej Transsyberyjska cz.I

Published by Duch Tułaczki on ndz., 10/21/2012 - 20:20 in

Tags 

Europa, Azja

Kilka dni bez możliwości skorzystania z prysznica, zobaczenie wszystkich pór roku oraz podróż przez 5 stolic świata na dwóch kontynentach. W ciągu tej wyprawy skorzystaliśmy prawie ze wszystkich dostępnych środków transportu - samolot (trzykrotnie), pociąg (trzykrotnie), autobus, bus, taksówka, prom, metro. Przebycie ponad 23 tysięcy kilometrów zajęło nam dokładnie 3 tygodnie. Już sama organizacja wyjazdu dawała spory zastrzyk adrenaliny, która eksplodowała podczas dokładnie zaplanowanej tułaczki po harbacianym szlaku.

Organizacja

Pierwsze dyskusje o tak dalekiej i wymagającej podróży zaczęliśmy ze znajomymi wiele lat temu. Podjęcie decyzji dojrzewało w nas razem ze wzrostem środków finansowych odkładanych na ten cel na koncie bankowym. Definitywna data została ustalona dokładnie rok przed wyjazdem. Pomimo, że grupa składała się tylko z 3 osób, to jednak znalezienie odpowiedniego terminu nie było łatwe. Jako termin wyjazdu wybraliśmy wrzesień. Jest to miesiąc poza szczytem wakacyjnym, gdzie pogoda wciąż jest dobra, a ceny środków transportu, jak i noclegów są niższe. Jest to również okres w którym obłożenie pracy w wielu firmach jest znacznie mniejsze, przez co szansa dostania długiego urlopu znacznie wzrasta. Przez okres tego roku, każda osoba mogła spokojnie zgromadzić środki finansowe na ten wyjazd.

Po określeniu daty wyjazdu, skoncentrowaliśmy się na przeczytaniu kilku książek na temat krajów które będziemy przemierzać. To pozwoliło nam na sprecyzowanie miejsc i miast w których chcielibyśmy się zatrzymać. W ten sposób na kilka miesięcy przed wyjazdem dokładnie znaliśmy trasę naszej wakacyjnej przygody. Przy pomocy wirtualnych przyjaciół wybraliśmy najdogodniejsze miejsca noclegowe i sprecyzowaliśmy środki transportu.

Planowana trasa: Mokwa -> Irkuck -> Ułan-Ude -> Ułan-Bator -> Pekin

Pięć miesięcy przed wyjazdem dokonaliśmy rezerwacji lotniczych. W celu wyszukania najtańszych połączeń lotniczych korzystam z portalu edreams. Następnie zawsze sprawdzam cenę na macierzystej stronie linii lotniczej, gdyż może być niższa. Naszą podróż rozpoczynaliśmy z różnych miejsc, ja wyruszałem z Amsterdamu, natomiast moi kompanii z Warszawy. Udało mi się znaleźć bardzo ciekawe połączenie do Moskwy z przesiadką w Rydze. Dzięki dobremu rozkładowi lotów linii airBaltic, lądowaliśmy w Rydze w przeciągu 30 minut i mieliśmy kilka godzin na zwiedzenie stolicy Łotwy, zanim udaliśmy się do Moskwy.

Bilety kolejowe z Moskwy do Irkucka oraz z Ułan-Bator do Pekinu kupiliśmy przy pomocy biura podróży w Polsce. Również wszystkie sprawy wizowe załatwialiśmy w ten sposób. Koszt usługi jest niewspółmiernie niski w stosunku do zaoszczędzonego czasu. Obowiązek wizowy wymagany jest do wszystkich 3 krajów na naszej trasie - Rosji, Mongolii oraz Chin.

Dygresja

Kilka lat wcześniej chciałem być bardzo samodzielny i zdecydowałem się sam złożyć wniosek o wizę rosyjską. Po przyjściu pod ambasadę o godzinie 5.00 rano w Krakowie, moim oczom ukazała się kolejka kilkudziesięciu osób. Po 4 (słownie: czterech!) godzinach oczekiwania, gdy wszedłem do środka, mój wniosek okazał się niekompletny (a minimalna znajomość języka rosyjskiego nie była wystarczająca)... to był mój pierwszy raz, gdy skorzystałem z profesjonalnych usług biura podróży przy załatwianiu formalności. Należy pamiętać, że podróżując do Rosji musimy posiadać zaproszenie lub voucher z hotelu gdzie zamierzamy się zatrzymać. Na podstawie tych dokumentów określana jest długość ważności wizy.

Na 2 miesiące przed wyjazdem zarezerwowałem miejsca noclegowe w Irkucku, Ułan-Bator oraz Pekinie. Na trasie między Irkuckiem, a stolicą Mongolii zdaliśmy się na backpacker'skie szukanie hosteli oraz środków transportu - spędziliśmy jeden dzień ekstra w Rosji i przemierzyliśmy kilka kilometrów więcej z plecakami, poprawiając naszą tężyznę fizyczną. Ewentualne opóźnienie na tym odcinku trasy, było wliczone w plan wyprawy, dzięki temu nie mieliśmy problemów wizowych na granicy oraz nie przegapiliśmy żadnych planowanych odjazdów pociągów.

Przelot powrotny odbył się rosyjskimi liniami lotniczymi Aeroflot z przesiadką w Moskwie. Z której odleciałem już królewskimi liniami KLM do Holandii, natomiast moi współtowarzysze rodzimym Lot'em do Warszawy. Ważnym tutaj elementem była rezerwacja tego lotu dokonana przez wspomniany portal edreams. Jako, że lot był w jedną stronę, to cena biletu sięgała horrendalnych cen, i to dla wszystkich przewoźników oferujących międzykontynentalne loty. Portale (lub biura turystyczne) pośredniczące w zakupie biletów oferują bardzo często dużo niższe ceny przelotów w jedną stronę. Dlatego przed dokonaniem zakupu zachęcam do porównania cen w kilku miejscach.

Etap I

Z domu do pociągu

Kilka dni przed wyjazdem zacząłem układać listę potrzebnych rzeczy na wyjazd: karty, szachy, cukierki, kieliszek, pocztówki, papier toaletowy... Naszym docelowym punktem był Pekin, a więc stolica największego kraju przemysłowego, w którym można kupić wiele produktów po obniżonych cenach z porównywalną jakością. Z tego powodu zdecydowałem się już kilka miesięcy przed wyjazdem, że większość ubrań oraz buty będą wyrzucane sukcesywnie podczas podróży. Moim największym błędem było spakowanie się do torby podróżnej, która była również przewidziana do wyrzucenia w stolicy Chin. Noszenie całego dobytku na jednym ramieniu, nie było ani wygodne, ani praktyczne podczas tak intensywnego wyjazdu. Plan jednak okazał się absolutnym sukcesem ekonomicznym, dzięki czemu odświeżyłem swoją garderobę!

Moja torba podróżna była już u kresu swojej wytrzymałości i żeby dotarła z lotniska Schiphol do Moskwy wymagała specjalnego zabezpieczenia. W chwili obecnej możemy znaleźć na lotniskach wykwalifikowane punkty do foliowania bagażu. W celu zaoszczędzenia kilku centów samodzielnie odziałem całą torbę w szarą taśmę klejącą - efekt piorunujący i lekki stres czy ochrona lotniska mnie nie zatrzyma, gdyż odróżniałem się znacząco od zwykłych pasażerów. Szczęśliwie udało się nadać bagaż i nienaruszony odebrać na lotnisku Szeremietiewo.

W podróż wyruszyłem zaraz po pracy w piątek. Pierwszym przystankiem była Ryga, do której dotarliśmy chwilę przed północą. Zgodnie z planem wybraliśmy się taksówką do centrum, gdzie spędziliśmy przyjemnie czas w kilku nocnych klubach. Nad ranem, około 4 dotarliśmy do lotniska w oczekiwaniu na lot do Rosji. Nasze zmęczenie wygrało ze zdrowym rozsądkiem i zasnęliśmy na 3 godziny przed odlotem. Głośny serwis sprzątający okazał się naszym zbawieniem i mogliśmy kontynuować naszą drzemkę w kolejnym samolocie.

Nieprzyjemne uderzenie kół o płytę lotniska wyrwało nas z objęć Morfeusza. Pogoda nam sprzyjała tego dnia. Delikatne poranne zachmurzenie, jakby w oczekiwaniu aż dotrzemy na stację dworca z bagażami, rozpływało się w promieniach słońca, które dominowało przez resztę dnia. W pierwszej kolejności udaliśmy się na dworzec Jarosławski, który obsługuje połączenia stolicy kraju ze wschodnimi rubieżami. Pozostawiliśmy tam nasze podróżne toboły i uzbrojeni w aparaty udaliśmy się na podbój Moskwy.

Kilka lat wcześniej udało mi się zwiedzić wszystkie zakamarki Moskwy (opis tamtej wyprawy już za niedługo ukaże się na stronach tułaczki!), dlatego dosyć sprawnie udało nam się przemieszczać pomiędzy najważniejszymi zabytkami miasta. Lista miejsc które można zobaczyć w jeden dzień jest obszerna. My zaczęliśmy od pamiątkowego zdjęcia przy Teatrze Wielkim, spod którego przeszliśmy na Plac Czerwony - pamiątkowe zdjęcie pod mauzoleum Lenina. Zdecydowaliśmy się okrążyć mury Kremla, by wejść główną bramą od strony ogrodu Aleksandrowkiego. Następnie udaliśmy się na najsłynniejszą ulicę miasta - Stary Arbat. Jest to deptak, gdzie możemy znaleźć oficjalne pomniki Bułata Okudżawy i Puszkina, oraz nieoficjalne graffiti zespołu Кино, którego teksty są aktualne do dnia dzisiejszego. Droga powrotna na dworzec była bardzo długa, a wynikało to z chęci zobaczenia i sfotografowania jak największej ilości stacji metra, które same w sobie są małymi dziełami sztuki!

Z tego dnia najbardziej w pamięci zapadła nam wizyta w tramwaju, który został przerobiony na bar szybkiej obsługi. Wszyscy pasażerowie byli zwróceni w jednym kierunku, gdzie na białym ekranie były wyświetlane koncerty rosyjskich artystów. Muzyka muskała nasze małżowiny, natomiast pielmieni (rosyjskie pierogi) w połączeniu z lokalnym piwem oraz ciemny chleb z masłem czosnkowym, delektowały nasze podniebienia. Dosyć szybko nawiązaliśmy kontakt z pracownikiem baru, który jak się okazało też tam mieszkał - zaprosił nas nawet do wspólnego zdjęcia, które chciał sobie z nami zrobić - zazwyczaj turyści proszą o to tubylców, a tutaj taka miła odmiana.

Czekając na nasz pociąg o 00.30 obserwowaliśmy odjazdy innych składów w kierunku Władywostoku oraz Pekinu, którym towarzyszyła oprawa muzyczna. Wreszcie został podstawiony i nasz поезд (z jez. ros. pociąg). Ludzie zaczęli szybko i sprawnie przemieszczać się w kierunku wejść do swoich wagonów. Pomimo, że miejsca są numerowane, to zajęcie strategicznych schowków i miejsca na stoliku dla swoich produktów jest bardzo ważne i pomocne. Okazanie biletu oraz paszportu prowadnikowi i już możemy wchodzić po wysokich schodach do środka wagonu.... CDN.

Część 2
Część 3

Autor: Duch Tułaczki